wały


:: Strona głowna
:: Nasza miejscowość
:: Historia
:: Turystyka i rekreacja
:: Ciekawe miejsca
:: Dla mieszkańców
:: Galeria zdjęć
:: Forum mieszkańców
:: Linki
:: Kontakt

Streszczenie rozmowy z Panią Haliną Kowal

24 lutego 1946 roku, Halina Kowal (z domu Szymon) kończąc 13 lat zapamiętała ten dzień jako koniec sześcioletniej tułaczki po świecie. Był ranek, kiedy na stacji kolejowej w Brzegu Dolnym zatrzymał się jej pociąg. Przyjechała z rodzicami i rodzeństwem: Michałem, Janem i Marysią. Wszyscy byli skrajnie wyczerpani - chorzy na świerzb, tyfus i malarię. Wysiedli z pociągu, mieli na sobie od miesięcy nie zmieniane ubranie, w ręku kilka kartek zaświadczających o ich pochodzeniu i mały kuferek ojca. Wszyscy pasażerowie tego pociągu byli głodni, więc z pożywieniem przychodziły siostry zakonne. Po kilkugodzinnym oczekiwaniu pod stacje podjechały furmanki. Pani Halina i jej rodzeństwo zostało zabrane na wieś Reichwald - Wały wozem ciągniętym przez woły. Droga była brukowana, a wóz miał metalowe obręcze kół. Wszystko podskakiwało, sami zaś nie mieli sił iść. W drewnianym kuferku ojciec miał młotek i dłuto. Nosili to ze sobą przez 6 lat, w prawdzie nigdy to nie było potrzebne, ale to jedyne skarby, które przywiózł ze sobą Pan Szymon.

We wsi Wały część domów już była zamieszkana przez Polaków, którzy kilka miesięcy wcześniej przyjechali z okolic Stanisławowa. Ludzie ci, mówili Państwu Szymonom by jechali za Odrę, gdyż tam są bogatsze wsie. Niemal minęli tą mieścinkę, ale ojciec postanowił zatrzymać wóz. Mimo iż nie wiedzieli co to jest Odra, czy to drzewo, czy to wieś... . zostali, byli zbyt głodni i spragnieni by jechać dalej. Początkowo nadano im mieszkanie w centrum wsi (obecnie dom nr 7, Państwa Stępień) wraz z 1 hektarem ziemi. Lata powojenne były bardzo ciężkie, szczególnie dla ludzi którzy przeżyli zsyłkę na Sybir. Dotarli oni 24-go lutego 1946 roku na ziemie odzyskane praktycznie bez jakiegokolwiek dobytku. Do wiosny musieli przeżyć dzięki życzliwości innych mieszkańców. Pewnego dnia siostra Pani Haliny: Marysia, wraz z pannami Wacek i Skoczek, wzięły wózek i poszły do Warzynia na żebry. Szlachecka rodzina Hoffmann uraczyła ich trzema wiadrami ziemniaków. Na tamtą chwile była to niebywała zdobycz, która starczyła zaspokoić głód dla tych trzech rodzin przez kolejny tydzień. W śród ludzi krążyło przekonanie, że na tych ziemiach zostaną przez około 2, może 3 miesiące i wrócą do swych domów na wschodzie. Rodzina Szymonów mieszkała przed wojną na Wileńszczyźnie. Latem, po zakończonym okresie zbiorów z pól, ówczesny byt nie rokował przyszłości. Jeden hektar żyta to zdecydowanie za mało na rodzinę, która musiała wyżywić się z własnej roli. Ojciec Pani Haliny zadecydował aby przeprowadzić się na majątek z obecnym numerem 3, gdyż do budynku przypisane było 7 hektarów ziemi. Było to wtedy jedno z większych gospodarstw we wsi. Minusem było położenie budynku - na początku wsi, co nie dawało spokoju w przypadku grabieży. Jednak z czasem te obawy znikły. Do nowego domu należą również piwnice starego browaru pochodzące prawdopodobnie z 1830 roku. Są przypuszczenia, że korytarz browarni kończy się w miejscu obecnej Odry, za barem Róża Wiatrów.

Początkowo wieś zamieszkiwała ludność dwóch narodowości: pierwotni niemieccy właściciele majątków, oraz nowi mieszkańcy - polscy przesiedleńcy. Do jesieni 1946 roku niemal w każdym domu znajdowały się Niemieckie rodziny. Nie można im się było spotykać, lub tłumnie gromadzić. Nowy dom rodzina Szymonów dzieliła z rodziną niemiecką: Kotshote. Wiadomo o nich, iż byli z wyznania katolikami i na msze święte uczęszczali zazwyczaj do kaplicy Sióstr Zakonnych w Brzegu Dolnym. Relacje polsko-niemieckie układały się różnie. Konieczność mieszkania pod jednym dachem z byłym okupantem była bardzo niekomfortowa. W większości nie generowało to konfliktów czy też zwad. Ta ludność cywilna często była zastraszana, jak również stawali się obiektami, na których odreagowywano swoje złe wspomnienia związane z wojną. Bali się polaków, do tego stopnia, że na dwór wychodzili oknem, a nie bramą. A gdy chodzili 2 metry po wodę potrafili za sobą zamknąć bramę, nabrać wody i znów otwierać i zamykać bramę. Wszyscy Niemcy mieszkańcy opuścili wieś w ciągu jednego dnia, jednym transportem z Brzegu Dolnego wyjechali do nowych Niemiec. W każdej okolicznej wsi pozostała jedna rodzina autochtonów. Ci mieszkańcy w obawie przed grabieżą ze strony początkowo Armii Czerwonej, a później Polaków - chowali cenniejsze rzeczy we wszelkiego rodzaju skrytkach. Pani Halina wspomina, że wzdłuż domu niegdyś płynął strumyk z wodą, obecnie znajduje się w tym miejscu chodnik. Po lewej stronie od wejścia bramą główna do tej posesji znajdowała się mała piekarnia i pralnia. Tam też po praniu brudną wodę aby nie nosić wylewało się na ziemię. Po czasie okazało się, że pod ziemią i złomem były beczki, w których ukryte były zielone kapy, chusteczki haftowane, księga wysoka na około 30 cm zamykana na klamrę i kłódkę z XVIII wieku, książeczka do nabożeństwa po Polsku pisana (nowenna do świętego Antoniego), różańce z kości, drzewo z narysowaną Szarotką. Wiele z tych rzeczy spleśniało w ziemi. Podobna historia miała miejsce za posesją nr 3 na terenie posesji nr 5. Znajdowała się tam skarpa piachu porośnięta pokrzywami. Kiedy Niemcy wyjeżdżali rozkopali cała skarpę. Prawdopodobnie znajdowały się tam ich dobytek.

Idąc drogą z placu we wsi w kierunku pod las, kiedy skręcimy w lewą stronę, tam w sąsiedztwie stały 3 domy. Pozostały po tym miejscu tylko drzewa owocowe. Ponoć Pan Michał Kowal stróżował tym gospodom. Tragiczna historia wydarzyła się w dawnym domu "pod Lasem", w późniejszej posesji Państwa Krasowskich (dawna leśniczówka). Żołnierz Rosyjski w złości, wyprowadził przed dom syna mieszkających tam ówczesnych właścicieli majątku, i zastrzelił pod drzewem orzecha. Jeszcze do końca lat 80-tych przyjeżdżał ktoś z rodziny i palił świeczkę pod tym drzewem. Inna wersja która wpadała w ucho Pani Halinie to taka, iż mieszkało tam małżeństwo wraz z córką. Rosjanie zgwałcili córkę i matkę. Ojciec w furii zastrzelił je obie, po czym popełnił samobójstwo. Stąd pod orzechem znajdowały się groby.

1 2 Dalej  ::


pobierz dokument